Od listopada 1989 do kwietnia 1990 roku odnotowano setki zgłoszeń dotyczących obserwacji dużych, często trójkątnych obiektów z białymi światłami na rogach, które oświetlały powierzchnię ziemi. Obiekty unosiły się lub poruszały na niskiej wysokości – powoli, bezgłośnie lub emitując niski dźwięk. Były również zdolne do gwałtownych przyspieszeń i zmian kierunku. Skala oraz powtarzalność obserwacji sprawiły, że fala ta uchodzi za jedną z najlepiej udokumentowanych w Europie.
Na tle całej fali wyróżniają się dwa wydarzenia. Pierwsze z nich miało miejsce 29 listopada 1989 roku – wieczór ten należał do najbardziej intensywnych i wiąże się z nim najwięcej relacji. Choć belgijskie siły powietrzne trzykrotnie podrywały myśliwce, największe zainteresowanie wzbudziło zdarzenie z nocy 30 na 31 marca 1990 roku. Wówczas dwa F-16 próbowały przechwycić niezidentyfikowany obiekt, wcześniej wykryty przez radar i potwierdzony wizualnie przez żandarmów.

To, co wyróżnia te wydarzenia, to nie tylko liczba niewyjaśnionych relacji, ale także wiarygodność świadków. Relacje pochodziły od funkcjonariuszy żandarmerii, wojskowych, osób na odpowiedzialnych stanowiskach oraz zwykłych obywateli. Dodatkowo belgijski rząd wykazał się wyjątkową otwartością i przejrzystością – w sprawę zaangażowane były oficjalne instytucje, takie jak Ministerstwo Obrony Narodowej, Belgijskie Siły Powietrzne, Żandarmeria, eksperci z Królewskiej Akademii Wojskowej oraz cywilne stowarzyszenie ufologiczne COBEPS.
Gen. Wilfried De Brouwer odegrał istotną rolę w koordynacji tej współpracy. Pomimo licznych hipotez, szczególnie o tajnych technologiach, zarówno władze belgijskie, jak i amerykańskie stanowczo zaprzeczyły tym podejrzeniom. Ostatecznie nie udało się ustalić ani natury, ani pochodzenia zgłaszanych obiektów.
Stowarzyszenie SOBEPS
SOBEPS (Société Belge d’Étude des Phénomènes Spatiaux) to belgijskie stowarzyszenie ufologiczne, założone w 1971 roku. Zasłynęło z dokumentowania belgijskiej fali UFO. Chociaż największa liczba obserwacji miała miejsce w latach 1989-1990, to dokumentowanie, analiza i zbieranie relacji świadków trwało do 1993 roku. Dokumentacja tych wydarzeń została opublikowana w dwóch obszernych tomach pt. „Vague d’OVNI sur la Belgique” (Fala UFO w Belgii) w 1991 i 1994 roku. Organizacja zakończyła działalność w 2007 roku z powodu problemów finansowych, jednak część jej członków założyła nowe, mniejsze stowarzyszenie o nazwie COBEPS.
Początek Belgijskiej Fali UFO
Obserwacje pojawiły się nagle, po stosunkowo spokojnych latach osiemdziesiątych, jeśli chodzi o doniesienia o UFO. Na początku 1989 roku organizacja SOBEPS była praktycznie nieaktywna – od stycznia do września otrzymali zaledwie 11 zgłoszeń. W październiku pojawiło się około 10 nowych zgłoszeń, a 22 listopada odnotowano kolejne 8. Natomiast na 29 listopada 1989 przypada 143 zgłoszeń, przeanalizowano 102 z nich, z czego 73 pozostało bez wyjaśnienia. Warto jednak zaznaczyć, że zgłoszenia te nie wpłynęły bezpośrednio tego dnia, napływały one stopniowo przez kolejne dwa tygodnie, częściowo już po nagłośnieniu wydarzeń przez media.
Do 1993 roku zebrano ponad 2500 relacji dotyczących belgijskiej fali UFO. Spośród nich 1282 uznano za dobrze udokumentowane, a 897 dokładnie przeanalizowano. Ostatecznie 456 przypadków pozostało bez wyjaśnienia.
Pierwsze Doniesienia (29 listopada 1989)
Pierwsze znaczące doniesienia pochodziły od dwóch funkcjonariuszy belgijskiej żandarmerii Heinricha Nicoll i Huberta Von Montigny. Według ich relacji 29 listopada 1989 roku, około godziny 17:15, podczas patrolu na drodze między Aachen (Aix-la-Chapelle), a Eupen, zauważyli duży, bezgłośny, trójkątny obiekt o długości boków szacowanych na 30 metrów, który unosił się nad polem, intensywnie oświetlając teren trzema silnymi białymi reflektorami umieszczonymi na rogach. W centralnej części spodu obiektu znajdowało się czerwone jakby pulsujące lub obracające się światło.
Po mniej więcej dwóch minutach obiekt powoli ruszył w kierunku granicy z Niemcami, lecz nagle zawrócił i zaczął wolno lecieć w stronę Eupen. Obiekt był obserwowany przez wielu niezależnych świadków, m.in. gdy przelatywał nad domami i w pobliżu ratusza. Funkcjonariusze podążali za nim aż do jeziora Gileppe, gdzie obiekt zawisł nieruchomo nad wodą na ponad godzinę. Obiekt miał zacząć emitować dwie czerwone wiązki światła, które spowalniały, opadając ku ziemi, po czym znikały, a od obiektu oddzieliło się czerwone światło.
Około godziny 18:45 funkcjonariusze zauważyli drugi trójkątny obiekt, który niespodziewanie wyłonił się zza drzew. Pochylił się, ukazując górną część – coś w rodzaju kopuły z podświetlonymi prostokątnymi oknami, po czym odleciał na północ. Pierwszy obiekt około godziny 19:23 zakończył „emisję” czerwonych kul i odleciał w kierunku południowo-zachodnim.

Funkcjonariusze pozostawali w kontakcie radiowym z centralą i dalej śledzili obiekt w kierunku wsi Henri-Chapelle, gdzie obiekt został dostrzeżony przez dwóch innych żandarmów Dietera Plummansa i Petera Nicoll. Obserwowali oni obiekt z odległości około 100 metrów, gdy ten unosił się na wysokości około 80 metrów w pobliżu klasztoru. Obiekt był zupełnie nieruchomy i cichy. W pewnym momencie zaczął wydawać dźwięk – powtarzające się „syczenie”, które zdawało się przygaszać oświetlenie obiektu.
Nagle z centralnej części obiektu wyleciała czerwona kula światła, która błyskawicznie zniknęła za pobliskim lasem. Po chwili trójkątny obiekt przeleciał bezgłośnie nad ich radiowozem i odleciał w kierunku północno-wschodnim, pozostawiając żandarmów w osłupieniu.
Tego wieczoru 13 żandarmów z Eupen zgłosiło 8 obserwacji UFO. Również wielu cywilów informowało wówczas żandarmerię o dziwnych obiektach.
Świadectwo Pułkownika André Amonda (11 grudnia 1989)
Obserwacja z 11 grudnia 1989 roku została dokonana przez pułkownika André Amonda, inżyniera wojskowego belgijskiej armii i osobistego znajomego generała Wilfrieda De Brouwera. Amond złożył w tej sprawie szczegółowy raport do Ministerstwa Obrony.
Tego wieczoru, około godziny 18:45, pułkownik jechał samochodem ze swoją żoną, gdy zauważyli dziwny obiekt z migającymi czerwonymi światłami. Zatrzymali się i wysiedli z pojazdu, aby przyjrzeć się mu dokładniej. Nagle pojawił się gigantyczny „reflektor”, wielkości co najmniej dwukrotnie większej niż pełnia Księżyca, który zbliżył się do nich na odległość około 100 metrów. Żona pułkownika wystraszyła się i chciała natychmiast odjechać.
W swoim raporcie Amond wskazał, że to, co widział, nie mogło być ani helikopterem, ani balonem, ani też jakimkolwiek znanym pojazdem wojskowym lub cywilnym. Relacja ta, ze względu na rangę i kompetencje świadka, była traktowana bardzo poważnie przez belgijskie wojsko.
Analiza przeprowadzona przez CNEGU (Comité nord-est des groupes ufologiques) sugerowała, że był to najprawdopodobniej helikopter SA330 Puma. Zwrócono też uwagę, że Amond nosił okulary o grubych szkłach, co mogło wpłynąć na identyfikacje. Jednak żadne ćwiczenia wojskowe się wtedy nie odbywały, nie zgłoszono żadnego lotu, a radary nie zarejestrowały obecności helikoptera w tym rejonie.
Interwencja F-16 (5 i 16 grudnia 1989)
5 grudnia 1989: Belgijskie F-16 wystartowały, by przechwycić niezidentyfikowany obiekt wykryty przez radar w rejonie Liège. Obiekt znikał z radaru za każdym razem, gdy myśliwce próbowały się do niego zbliżyć.
16 grudnia 1989: Ponownie wysłano F-16 po licznych zgłoszeniach o dziwnych światłach w Limburgii. Tym razem piloci zauważyli światła reflektorów odbijające się od chmur. Żandarmeria potwierdziła, że w okolicy odbywał się pokaz laserowy w pobliżu klubu tanecznego.

Komunikat Prasowy Ministerstwa Obrony Belgii (21 grudnia 1989)
Minister obrony narodowej Guy Coëme, odpowiadając na pytania posła Charlesa Janssensa dotyczących obserwacji UFO w belgijskiej przestrzeni powietrznej, poinformował, że prowadzone przez Siły Powietrzne śledztwo wykazało brak korelacji między zgłaszanymi obserwacjami a sygnałami radarowymi. 5 grudnia piloci myśliwców F-16 powrócili z misji, nie zauważając żadnych obiektów we wskazanych lokalizacjach, co potwierdza, że zarejestrowane echa radarowe były najprawdopodobniej wynikiem zjawisk meteorologicznych. Wykluczono również obecność amerykańskich samolotów stealth, dronów oraz statków powietrznych wczesnego ostrzegania.
Poderwanie F-16 i Próba Przechwycenia (30-31 marca 1990)
Wieczorem 30-31 marca 1990 roku, po zgłoszeniach o dziwnych światłach widzianych przez kilku żandarmów oraz po potwierdzeniu obecności niezidentyfikowanego obiektu przez dwie wojskowe stacje radarowe, poderwano dwa myśliwce F-16. Piloci próbowali zlokalizować i przechwycić obiekt. Choć nie udało się nawiązać kontaktu wzrokowego, radary pokładowe zarejestrowały nietypowe cechy lotu: cel gwałtownie przyspieszał i zmieniał wysokość lotu, w sposób przekraczający możliwości jakiegokolwiek znanego statku powietrznego. To wydarzenie stało się punktem kulminacyjnym zainteresowania opinii publicznej i przyciągnęło uwagę mediów na całym świecie.
Raport Belgijskich Sił Powietrznych (31 maja 1990)
Raport Belgijskich Sił Powietrznych został uwzględniony w artykule głównie w celach dokumentacyjnych i nieco streszczonej formie.
Raport został sporządzony przez majora Lambrechtsa z belgijskich sił powietrznych i dotyczy wydarzeń z 30-31 marca, gdy potwierdzenie wizualne i radarowe doprowadziło do poderwania 2 myśliwców F-16.
- Przebieg wydarzeń
- 23:00 – Funkcjonariusz żandarmerii A. Renkin, zgłasza obserwację trzech nieruchomych, bardzo jasnych świateł w trójkątnej formacji nad Thorembais-Gembloux. Światła zmieniają kolor na czerwony, zielony i żółty.
- 23:05 – stacja radarowa w Glons (CRC) prosi żandarmerię z Wavre o wysłanie patrolu w celu potwierdzenia obserwacji.
- 23:15 – A. Renkin informuje o pojawieniu się trzech kolejnych świateł, jedno z nich jest wyjątkowo jasne. CRC rejestruje obiekt na radarze.
- 23:28 – Inny patrol żandarmerii, również potwierdza obserwację. Światła zmieniają kolory w różnych sekwencjach.
- 23:30-23:45 – Do pierwszej formacji dołączają inne światła, tworząc drugi trójkąt. Obiekty poruszają się chaotycznie.
- 23:49-23:59 – Druga stacja radarowa, w Semmerzake potwierdza kontakt.
- 23:56 – Po konsultacjach wydano rozkaz przechwycenia obiektów.
- 23:45-00:15 – Punkty świetlne są nadal wyraźnie widoczne z ziemi. Cała formacja przemieszcza się powoli. Świadkowie zauważają, że światła co jakiś czas emitują krótkie, intensywne sygnały świetlne.
- 00:05 – Dwa myśliwce F-16 (AL 17 i AL 23) wystartowały w ramach szybkiego reagowania (QRA), w celu przechwycenia obiektów, których obecność potwierdzały radary wojskowe.
- 00:07-00:54 – W ciągu kolejnych 50 minut piloci podejmują 9 prób przechwycenia. Kilkukrotnie udaje się na krótko zablokować cele na radarze, jednak nie nawiązano kontaktu wzrokowego. Cele wykazują nagłe zmiany prędkości, wysokości i kierunku.
- 00:19-00:30 – Radary w Semmerzake i Glons gubią cel. Sporadycznie pojawiają się pojedyncze „blipy”. Piloci utrzymują kontakt z cywilnymi kontrolerami ruchu lotniczego, by uniknąć kolizji z innymi samolotami.
- 00:30 – Dochodzi do kolejnego namierzenia i blokady obiektu na radarze F-16. Po 6 sekundach pojawiają się zakłócenia radarowe (jamming).
- 00:30 – Świadkowie z ziemi widzą F-16. Podczas trzeciego przelotu zgłaszają zmianę w zachowaniu świateł: jedna z formacji znika, a jeden z jasnych punktów zaczyna poruszać się bardzo szybko, emitując intensywne czerwone światło. Dwa pozostałe punkty również znikają.
- 00:32 – Radary wojskowe w Glons i Semmerzake ponownie wykrywają obiekt w pobliżu Beauvechain na wysokości 7000 stóp, lecący z dużą prędkością w stronę Bierset (478–690 węzłów). Kontakt zostaje utracony nad Bierset. Radar w Maastricht niczego nie zarejestrował.
- 00:47 – Radar RAPCON w Beauvechain wykrywa obiekt na wysokości 6500 stóp, 5 mil morskich na południe. Glons również potwierdza obecność obiektu. Kontakt trwa do 00:56.
- 00:45–01:00 – Piloci nadal próbują przechwycić UFO, ale mają tylko słabe lub zakłócone sygnały radarowe. Świadkowie na ziemi widzą ostatni z obiektów oddalający się w stronę Louvain-La-Neuve. Około 01:00 światło znika.
- 01:02 – Myśliwce kończą misję i wracają do bazy.
- 01:06 – Żandarmeria z Jodoigne zgłasza obserwację zjawiska podobnego do tego z 23:15.
- 01:10 i 01:16 – Myśliwce lądują.
- 01:18 – Kpt. Pinson relacjonuje z Jodoigne: cztery białe światła tworzą kwadrat. Jedno światło (południowy wschód) świeci najmocniej, na żółto-czerwono, wszystkie poruszają się „skokowo” i nieregularnie.
- 01:30 – Wszystkie cztery światła wygasają i wydają się rozpraszając w czterech różnych kierunkach.
- Dodatkowe Informacje
- Brak zdjęć/filmów: Ze względu na brak odpowiedniego sprzętu, obserwatorzy nie byli w stanie wykonać zdjęć ani nagrań zjawiska.
- Wnioski
- Siły Powietrzne Belgii nie były w stanie zidentyfikować ani określić pochodzenia zjawiska, ale wykluczono kilka możliwości: nie były to balony, samoloty, drony, hologramy ani lasery.
Oświadczenie Naukowców i Krytyka SOBEPS (26 października1991)
Oświadczenie grupy naukowców z uniwersytetów w Brukseli i Liège zostało opublikowane w gazecie La Wallonie 26 października 1991 r. Naukowcy ci wyrazili zaniepokojenie medialnym szumem wokół pierwszego tomu SOBEPS dotyczącego fali UFO w Belgii. Zwrócili uwagę, że sposób, w jaki część mediów zaprezentowała raport, mógł wprowadzać opinię publiczną w błąd, sugerując istnienie dowodów na pozaziemskie wizyty i poparcie tej tezy przez środowisko naukowe, podczas gdy żadne jednoznaczne dowody nie zostały przedstawione.
Wielu naukowców, zwłaszcza astronomów, od dawna z fascynacją śledzi temat poszukiwania życia pozaziemskiego. To zainteresowanie nie budzi kontrowersji – przeciwnie, wielu naukowców uważa istnienie życia poza Ziemią za całkiem prawdopodobne. Jednak potencjalna komunikacja, a tym bardziej fizyczne spotkanie z obcą cywilizacją jest znacznie mniej prawdopodobne.
Zaznaczyli, że pierwszy tom raportu SOBEPS wcale nie dowodzi, że UFO to obiekty pozaziemskie. Zdjęcia i nagrania nie są przekonującymi dowodami, a analiza danych radarowych F-16 wskazuje raczej na zjawiska meteorologiczne, niż na obecność rzeczywistych obiektów.
Główny zarzut dotyczył tego, że cała analiza SOBEPS opiera się wyłącznie na relacjach świadków – czyli subiektywnych obserwacjach. Naukowcy zaznaczyli, że nie kwestionują uczciwości świadków, ale same relacje nie wystarczają do wyciągania wiarygodnych wniosków. Zamiast tego zgromadzony przez SOBEPS materiał powinien zostać wykorzystany przede wszystkim do badań z zakresu psychologii i socjologii, na przykład w kontekście ludzkiej percepcji i tego, jak może ona prowadzić do błędnej interpretacji obserwowanych zjawisk.
To nie Amerykanie (23 września 1992)
Minister obrony narodowej Leo Delcroix w odpowiedzi do francuskiego badacza Renauda Marhica napisał: Niestety, do tej pory nie znaleziono żadnego wyjaśnienia. Natura i pochodzenie tych zjawisk pozostaje nieznana. Jedną teorię można jednak definitywnie odrzucić, ponieważ Belgijskie Siły Zbrojne otrzymały od władz amerykańskich jednoznaczne zapewnienie, że nie był to żaden eksperymentalny program prowadzony przez Stany Zjednoczone.
Analiza Danych Radarowych z Próby Przechwycenia (1992)
Belgijskie Siły Powietrzne, a dokładniej ośrodek Electronic War Center (EWC), przeanalizowały dane radarowe jednego z myśliwców F-16, który podczas incydentu z nocy 30 na 31 marca zarejestrował niezidentyfikowane obiekty. Drugi F-16 również miał kontakty radarowe, jednak nie zostały one zapisane z powodu błędu pilota, który nie uruchomił rejestratora. Wyniki tej analizy ocenił również profesor fizyki Auguste Meessen z Katolickiego Uniwersytetu w Louvain, będący naukowym konsultantem SOBEPS.

Analiza EWC wykazała, że za część zarejestrowanych kontaktów to fałszywe echa wywołane nietypowymi zjawiskami meteorologicznymi. Meessen i SOBEPS zgodzili się z tym wyjaśnieniem, wskazując m.in. na 4 przypadki, w których radar rejestrował obiekty zanurzające się w ziemię, co jest fizycznie niemożliwe.
Meessen podkreślił też, że bardzo wysokie prędkości wykrywane przez radary F-16 mogły wynikać z interferencji sygnału, a nie rzeczywistego ruchu obiektu. Zaznaczył jednak, że pozostał jeden ślad radarowy, którego nie udało się wytłumaczyć. Jeśli chodzi o obserwacje z ziemi, Meessen zasugerował, że świadkowie mogli widzieć jasne gwiazdy, których pozycja była nietypowo zniekształcona przez wyjątkową refrakcję atmosferyczną.
W świetle przeprowadzonych analiz, myśliwce F-16 najpewniej ścigały echa radarowe spowodowane zakłóceniami, a nie rzeczywisty obiekt, co także tłumaczy brak jakiegokolwiek wizualnego kontaktu. Raport nigdy nie został udostępniony publicznie, a jego fragmenty pojawiły się w drugim tomie raportu SOBEPS, opublikowanym w 1994 r.
Komentarz gen. Wilfrieda De Brouwera
W wywiadzie telefonicznym udzielonym 5 października 1995 roku dziennikarzowi Open Minds, Antoniemu Huneeusowi, gen. De Brouwer – pomimo wcześniejszych wniosków, odniósł się ponownie do incydentu po analizie danych:
Zawsze staramy się znaleźć możliwe przyczyny ewentualnych błędów w systemach radarowych. Nie możemy wykluczyć zakłóceń elektromagnetycznych, ale równie dobrze nie da się wykluczyć obecności fizycznych obiektów w przestrzeni powietrznej. Przynajmniej raz odnotowano zgodność między sygnałem z radaru naziemnego a kontaktem radarowym jednego z myśliwców F-16. To podważa teorię, że wszystkie sygnały radarowe były jedynie wynikiem zakłóceń. Biorąc pod uwagę wszystkie możliwości, sprawa pozostaje otwarta – nie mamy ostatecznej odpowiedzi.
W książce Leslie Kean z 2010 roku „UFOs – Generals, Pilots And Government Officials Go On Record, s.28”, De Brouwer odniósł się do incydentu z udziałem F-16 w bardziej stanowczy sposób:
Wniosek Sił Powietrznych był taki, że dostępne dane nie były wystarczające, by udowodnić, że tego dnia w powietrzu znajdowały się rzeczywiste obiekty.

De Brouwer wielokrotnie zaznaczał, że świadkowie belgijskiej fali UFO byli ludźmi wiarygodnymi, często wysoko wykwalifikowanymi: wojskowymi, inżynierami, funkcjonariuszami żandarmerii, ale też zwykłymi obywatelami. Wspominał m.in. wysoko postawionego pracownika NATO, który przez lata nie mówił nikomu, nawet żonie o swoim bliskim spotkaniu z obiektem, z obawy przed ośmieszeniem. Podobną powściągliwość wykazywało wielu innych świadków, którzy dopiero po latach zdecydowali się na rozmowę, ale tylko pod warunkiem, że ich nazwisko nie zostanie ujawnione.
Po latach De Brouwer wyraził zaniepokojenie i irytację z powodu dezinformacji krążącej w internecie oraz z nękania i dyskredytowania świadków przez samozwańczych badaczy. Zdecydowanie sprzeciwiał się próbom umniejszania wartości setek niezależnych relacji oraz ignorowaniu oficjalnych komunikatów Sił Powietrznych. Jak podkreślił, takie działania są nieuczciwe, fałszują obraz wydarzeń i prowadzą do lekceważenia autentycznych przypadków, których nie udało się wytłumaczyć w racjonalny sposób.
Kontrowersje – Zdjęcie UFO z Petit-Rechain (2011)
Ponad 2500 relacji, tysiące świadków, a najlepsze zdjęcie okazuje się żartem – to zdaniem niektórych sceptyków najlepiej podsumowuje tę falę. 4 kwietnia 1990 roku para z miasteczka Petit-Rechain miała sfotografować trójkątny obiekt. Zdjęcie zostało przekazane przez mężczyznę o imieniu „Patrick”, który chciał pozostać anonimowy. Fotografia od początku budziła wątpliwości – brakowało na niej widocznych elementów otoczenia, co uniemożliwiało oszacowanie rzeczywistych rozmiarów i odległości obiektu. Mimo to szybko stało się sensacją i symbolem belgijskiej fali UFO.
Analize zdjęcia przeprowadzili m.in. prof. François Louange, ekspert CNES ds. zdjęć satelitarnych, oraz dr Richard Haines, emerytowany naukowiec NASA i badacz UFO. Zdjęcie przez wiele lat uchodziło za autentyczne, nie wykryto żadnych oznak manipulacji. Technicznie rzecz biorąc, fotografia jest prawdziwa, jednak po 21 latach pojawił się jej autor, który stwierdził, że to tylko styropianowy model, a nie rzeczywisty obiekt latający.
W 2011 roku Patrick Maréchal w wywiadzie dla belgijskiej stacji telewizyjnej RTL wyznał, że zdjęcie UFO z Petit-Rechain było żartem. Zrobił model z trójkątnego kawałka styropianu (60-80 cm), dodał trzy białe żaróweczki w rogach i jedną pośrodku (pokolorowaną markerem na czerwono). Model zawiesił na żyłce, a dzięki odpowiedniemu ustawieniu kąta, na zdjęciu widać było tylko „UFO” i niebo.
Byli członkowie SOBEPS oraz niezależni badacze zaangażowani w badania nad belgijską falą UFO uznali, że zdjęcie z Petit-Rechain było mistyfikacją. Podkreślili jednak, że nie podważa to autentyczności licznych świadectw z 29 listopada 1989 roku ani wydarzeń związanych z belgijską falą. Ujawnienie mistyfikacji potraktowano jako ważny krok w stronę uczciwości i rzetelności badań ufologicznych, wskazując, że prawda powinna być ich fundamentem.
Filmy, Zdjęcia i szkice z Fali UFO
Większość zdjęć i nagrań z belgijskiej fali UFO przedstawia jedynie punkty świetlne ułożone w trójkąt na tle nocnego nieba. Materiały te były zazwyczaj zbyt słabej jakości, by mogły posłużyć do jakiejkolwiek analizy, dodatkowo podobny układ świateł często bywa widoczny również na samolotach.
Sceptycyzm i Wpływ Mediów Na Falę UFO
Fizyczne dane, takie jak zdjęcie z Petit-Rechain czy dane radarowe z udziałem myśliwców F-16, zostały z czasem zdemaskowane lub wyjaśnione. Sceptycy podkreślają brak twardych danych, takich jak powtarzalne dane radarowe, wyraźne zdjęcia, czy fizyczne ślady, które powinny towarzyszyć masowym obserwacjom. Ich zdaniem, choć świadectw było wiele, nie stanowią one dowodu na obecność rzeczywistych obiektów.
Psycholog i sceptyk Jean-Michel Abrassart uważa, że belgijska fala UFO była wynikiem medialnego szumu i doskonale pasuje do hipotezy modelu socjopsychologicznego. Według niego obserwacje były efektem zbiorowej sugestii oraz błędnej interpretacji znanych zjawisk. Zwracał uwagę, że 143 relacje z 29 listopada nie zostały zgłoszone tego samego dnia, lecz napływały dopiero w kolejnych tygodniach, już po szerokim nagłośnieniu sprawy w mediach, co jego zdaniem obniża ich wiarygodność. Krytycy wskazywali również, że niektórzy członkowie SOBEPS byli silnie przekonani o pozaziemskim charakterze zjawisk, co mogło wpływać na sposób dokumentowania i interpretowania relacji świadków.
Auguste Meessen, naukowy konsultant SOBEPS, stanowczo zaprzeczył tej hipotezie. W swoim raporcie podkreślił, że to właśnie 29 listopada nastąpił masowy napływ zgłoszeń, a media zainteresowały się tematem dopiero później. Przyznał, że media mogły wpłynąć na ilość i charakter późniejszych zgłoszeń, ale nie były główną przyczyną rozpoczęcia fali. Wskazał również, że wiele obserwacji zostało zgłoszonych dopiero po 29 listopada, ponieważ świadkowie nie potrafili zinterpretować tego, co widzieli. Dopiero w obliczu publicznej dyskusji zainicjowanej przez relacje żandarmów zdecydowali się na rozmowę.
Trójkątne Obiekty i AARO (2025)
W ostatnim czasie, Tim Phillips były zastępca dyrektora Biura AARO, który po odejściu dr Seana Kirkpatricka przez kilka miesięcy pełnił obowiązki dyrektora tejże jednostki Pentagonu. W rozmowie ze Stevenem Greenstreet’em wspomniał, że za szczególnie intrygujące uważa raporty wiarygodnych świadków o czarnych trójkątach – obiektach o nietypowych właściwościach lotu, jednak podejrzewa, że mogą to być zaawansowane technologie zagranicznych przeciwników USA. Również obecny dyrektor AARO, dr John Kosloski, w podcaście Star Talk Radio, wspomniał o raportach dotyczących czarnych trójkątnych obiektów i kul światła, które wymagają dalszych analiz.
Podsumowując
Minęło już ponad 35 lat od słynnej fali obserwacji UFO w Belgii. Mimo upływu czasu nie pojawiły się żadne nowe dowody, które rzuciłyby światło na tamte wydarzenia. Pojawiło się natomiast wiele prób wyjaśnienia wydarzeń w Belgii: od hipotezy socjopsychologicznej związanej z przekazem medialnym i błędnymi identyfikacjami, aż po hipotezy o pozaziemskiej aktywności czy tajnych testach technologii USA. Niewątpliwie zaangażowanie mediów miało wpływ na część relacji świadków, a hipoteza socjopsychologiczna, nie powinna być bagatelizowana.
Przykład doniesień o tajemniczych dronach nad bazami wojskowymi w USA, które miały miejsce w listopadzie i grudniu 2024 roku, dobitnie pokazał, jak media, internet i ufo-celebryci potrafią zakrzywiać obraz rzeczywistości, wywołując wręcz masową histerię i szaleństwo. W tym czasie niemal każdy samolot, wieża radiowa czy nawet straszak na ptaki zamontowany na liniach wysokiego napięcia bywał uznawany za tajemniczego drona. Jednak to dzięki analizom każdego z tych przypadków udało się ustalić ich przyziemne wyjaśnienie.
Biorąc pod uwagę zarówno wiarygodność wielu świadków, którzy oczywiście nie są nieomylni, ani odporni na iluzje optyczne, oraz skalę zjawiska, nieuczciwe byłoby sprowadzanie całej serii wydarzeń do jednej hipotezy: socjopsychologicznej, tajnych programów czy pozaziemskiej. Trudno powiedzieć, co dokładnie wydarzyło się 29 listopada 1989 roku, ale ilość niewyjaśnionych relacji wskazuje, że przynajmniej część świadków mogła zaobserwować coś niecodziennego.
Na zakończenie słowa gen. De Brouwera, które znalazły się na końcu pierwszego tomu raportu SOBEPS:
Nadejdzie dzień, gdy to zjawisko zostanie zarejestrowane za pomocą technologii, która nie pozostawi żadnych wątpliwości co do jego pochodzenia. To powinno odsłonić przynajmniej rąbek tajemnicy – tajemnicy, która wciąż pozostaje nieuchwytna. Jedno jest pewne: zjawisko istnieje, już sam ten fakt ma ogromne znaczenie.
Materiały Archiwalne:
- Świadkowie z Belgii o swoich obserwacjach (1989)
- Belgijskie media informują o współpracy Sił Powietrznych z SOBEPS (1989/1990)
- Wywiady i wypowiedzi po fali ufo (1992/1993?)
Źródła:
- Raport SOBEPS – (Belgian wave 130310 version)
- Vague d’OVNI sur la Belgique 1989-1991 (SOBEPS)
- https://ufologie.patrickgross.org/htm/belgique.htm
- UFOs: Generals, Pilots, and Government Officials Go on the Record – S.24,27,28,38




